[ Pobierz całość w formacie PDF ]
- Cudownie... - odparła sennym głosem. Nie potrafiła
jednak wyrazić tego, co naprawdę czuła. Radość, euforia,
podniecenie - wszystkie te słowa opisywały magię miłości,
nie dotykając istoty tajemnicy.
Zauroczony blaskiem bijącym z jej twarzy, Michael nie
dosłyszał, co powiedziała.
- Słucham?
- Stół wygląda cudownie. Stephanopolisowie przeszli sa�
mych siebie, nie sądzisz?
Skinął tylko głową i odsunął jej krzesło.
Szampan chłodził się w kubełku z lodem, świece były już
zapalone. Na środku stołu ktoś postawił cygańską szkatułkę.
- Znalazłem w dzisiejszej poczcie kopię intercyzy przed�
małżeńskiej - Michael powiedział rzeczowym tonem, który
na tle romantycznej scenerii zabrzmiał jak fałszywy akord.
- Ja swoją też dostałam. Wydaje mi się, że to rozsądne
wyjście.
86 CYGACSKA SZKATUAKA
Na spisanie intercyzy - chroniącej majątek Michaela - na�
legała Brett. Nie chciała, żeby kiedykolwiek mógł ją pode�
jrzewać o nieczystą grę.
- Twoja wola. A co ze studiami? Masz zamiar je konty�
nuować czy się poddasz?
- Czy ja wiem... Błyskotliwa kariera zawodowa nig�
dy mi nie groziła - powiedziała oschle. - Uczyłam się, kie�
dy pozwalał mi na to czas i pieniądze. I pewnie dalej
tak będzie. Mnóstwo czasu muszę zarezerwować dla Hope.
Zapisałam się na następny semestr, ale tylko na jeden przed�
miot.
Na końcu języka miał wiem", na szczęście przypomniał
sobie w ostatniej chwili, skąd wie... Na wszelki wypadek
postanowił zmienić temat.
- Może zaczniemy jeść, co?
Pamiętała pózniej, że zaczęli od delikatnej greckiej sałatki,
w której były czarne oliwki... i niewiele więcej. Wszystko
wydawało jej się pyszne, ale Brett była zbyt rozkojarzona,
żeby skupić uwagę na jedzeniu. Niezupełnie tak... Opętała ją
myśl o zaspokojeniu innego rodzaju apetytu.
Do końca kolacji starała się nie podnosić wzroku powyżej
linii ust Michaela. Wiedziała, że jeżeli podda się czarowi jego
niezwykłych oczu, będzie stracona. Zaczęły drżeć jej kola�
na. Zciskając coraz mocniej widelec deserowy, wbiła go roz�
paczliwym, niezbyt wytwornym gestem w kawałek weselne�
go tortu.
Kiedy rozległo się ciche pukanie do drzwi, Brett podsko�
czyła na krześle.
- Uspokój się. - Michael pogładził ją po ramieniu i ruszył
do drzwi.
- Och, widzę, że jeszcze ucztujecie - powiedziała Frieda.
CYGACSKA SZKATUAKA 87
- Mówiłam wam, że możemy zatrzymać dziecko na dłu�
żej. - Consuela uśmiechnęła się zachęcająco.
- Nie, nie, dziękujemy wam bardzo. - Brett podeszła do
drzwi. - Właśnie kończyliśmy.
- Chodz do mnie, Hope. - Michael zabrał delikatnie
dziecko Consueli. - Zaplamiłabyś Brett jej piękny kostium.
- Pójdę się przebrać. - Brett położyła rękę na klamce, gdy
nagle uświadomiła sobie, że nie mieszka już w suterenie, tylko
z Michaelem, a większość jej ubrań leży w kącie sypialni,
którą będzie dzieliła z Hope.
Zauważyła wniebowziętą minę Michaela, kiedy dziecko
przytuliło główkę do jego ramienia. Uwielbiał je. Mogła być
spokojna, że wychodząc za niego, nie popełniła błędu. Jeśli
miała sobie coś za złe, to tylko zachłanność, z jaką pragnęła
więcej, niż mógł jej dać... pragnęła jego miłości.
Hope zasypiała w swoim łóżeczku, a Michael, patrząc na
nią, objął ramieniem Brett. Wyczuł, jak bardzo jest spięta, ale
jakże opacznie zrozumiał powód takiego nastroju.
- Możesz się rozluznić - zapewnił. - Nie mam zamiaru
namawiać cię do zarwania kolejnej nocy. Przed nami mnóstwo
czasu, prawda?
- Gdzie mam postawić to pudło? - spytał następnego
dnia.
- Gdzieś w salonie, potem się zastanowię, co z nim zrobić
- odpowiedziała z kuchni, od której zaczęła urządzanie ich
wspólnego mieszkania, przede wszystkim z myślą o bezpie�
czeństwie Hope.
- W salonie? - mruknął. - Nie da się tu wejść, wszędzie
stoją pudła...
- Nie słyszę. Co mówisz?
88 CYGACSKA SZKATUAKA
- Nic, jakoś się zmieściło.
Zamierzał zrobić sobie przerwę i usiąść na chwilę w fotelu,
kiedy usłyszał pukanie do drzwi.
- Idę otworzyć! - krzyknął.
Za progiem stali jego rodzice i siostra.
- Przepraszam, że zjawiamy się bez uprzedzenia - powie�
działa Gaylynn - ale mama z tatą nalegali, żeby wpaść do
ciebie po drodze z lotniska.
- Nie mogłam się doczekać! - powiedziała mama, wspi�
[ Pobierz całość w formacie PDF ]
-
Archiwum
- Strona pocz±tkowa
- James Doohan Flight Engineer Volume 1 The Rising
- 065.Thayer_Patricia_Czyje_to_dziecko
- Burroughs Edgar Rice Tarzan 2 Powrót Tarzana
- Heath_Lorraine_ _Ta_jedna_lza
- C SzkośÂa programowania
- Iain Banks Culture 01 Cons
- Glen Cook Dread Empire 05 All Darkness Met
- Eo Wood, Willy Blua sango
- Kraszewski Józef Ignacy Ulana L.N.PL
- 139. Roberts Alison DzieśÂ matki
- zanotowane.pl
- doc.pisz.pl
- pdf.pisz.pl
- atanvarne633.opx.pl